Niepożądane rodzaje interakcji

Problematyka pracy pielęgniarki » Niepożądane rodzaje interakcji

Niepożądane rodzaje interakcji wymagają zróżnicowanych środków działania prowadzącego do ich zmiany lub zmiany zachowania poszczególnych jednostek, np. zachowanie wobec współmałżonka, dzieci czy sąsiadów. Niepożądane rodzaje interakcji mogą występować pomiędzy dziećmi jako rodzeństwem i dziećmi a rodzicami. Na przykład dzieci nie słuchają- rodziców, uważając, iż już są na tyle dorosłe, że uwagi rodziców są im niepotrzebne. Rodzice w takim przypadku starają się utrzymać swoją przewagę nad dziećmi, i konflikt gotowy. Żadna ze stron nie chce ustąpić, a konflikt nabrzmiewa i staje- się coraz groźniejszy. Podobne konflikty mogą powstawać między małżonkami i bez pomocy z zewnątrz trudno jest je zlikwidować. Rówieśnicy w grupie mogą mieć swoje nieporozumienia, prowadzące do bardzo przykrych następstw dla jednostki, i znów trzeba pomóc w rozwikłaniu narastającego niezadowolenia. Dzieci źle się odnoszą do swoich starych rodziców, spychając ich na margines i odmawiając środków do życia czy niezbędnej posługi. Starzy rodzice są rozgoryczeni, a dorosłe dzieci niezadowolone, że „starzy" utrudniają im egzystencję. To wszystko są sprawy zachodzące między ludźmi i praktycznie jest ich znacznie więcej niż wymienione przykładowo. Każde środowisko rodzinne, z którym pielęgniarka będzie miała do czynienia, może mieć swoje niepowtarzalne trudności i problemy, w które trzeba ingerować i usiłować je rozwiązać z pożytkiem dla rodziny. Każda grupa to inne sprawy, a każdy człowiek to inne zagadnienia. Oczywiście mowa jest o tych grupach, w których nie dzieje się najlepiej, bo te, w których wszystko układa się dobrze, nie wymagają interwencji ani pomocy.

Jak wynika z powyższych założeń, praca pielęgniarki środowiskowej to przede wszystkim dążenie do przekształcania nawyków, przyzwyczajeń, nastawień i postaw podopiecznych. Działanie bezpośrednie pielęgniarki jest bardzo ważne, ale należy pamiętać, że pielęgniarka środowiskowa nie powinna wyręczać w działaniu swoich podopiecznych lub wykonywać pracy za nich. Jej zadaniem jest stwierdzenie, w jakiej dziedzinie występują zaburzenia i skutecznie ingerować, aby te zaburzenia zlikwidować. Jeśli to będzie niewłaściwy układ stosunków międzyosobniczych, dążyć do jego zmiany na właściwy. Gdy zaś wystąpią sprzeczności między instytucją a jednostką, starać się pomóc w usunięciu ich. Każda jednostka ludzka żyje w określonym środowisku, w którym kształtowała swoją osobowość jako strukturę regulującą jej stosunek do otoczenia. Jednostka nie jest istotą bierną, ma swoje pragnienia, dążenia, wymagania. Otoczenie może spełniać jej oczekiwania lub uważać, że wymagania są wygórowane i odmawiać ich spełnienia. Wówczas występują zaburzenia poprawnego układu stosunków między jednostką a otoczeniem. Rolą pielęgniarki będzie interwencja w istniejący związek człowieka i świata, pozwalająca na poprawne uregulowanie ich wzajemnych stosunków poprzez współdziałanie. Jedna ze stron może mieć zbyt wygórowane wymagania, a druga zbyt ograniczone sposoby ich realizacji, należy interweniować u jednej i drugiej strony. Niech jedna obniży wymagania, a druga podwyższy ich realizację i zaczną ze sobą współdziałać. Dzięki taktownej interwencji można rozładować wiele nabrzmiałych problemów, pomóc w likwidowaniu konfliktów. Jej rolą jest przekonać jednych i drugich i doprowadzić ich do współdziałania, aby układ stosunków podopiecznego z otoczeniem był dobry dla obu stron.

W oddziaływaniu pielęgniarki winno być dążenie do przekształcania świadomości ludzi, aby sami dochodzili do przekonania, że należy się zmienić. Nie jest to sprawa łatwa, biorąc pod uwagę różne sytuacje, ale nie należy jej zagubić w sferze swego działania. Znacznie łatwiej jest przewinąć dziecko czy wykąpać je, niż ukształtować u matki pozytywny stosunek do dziecka, a tym bardziej u rodziców, którzy dziecka nie pragnęli, a po przyjściu na świat tylko im przeszkadza. Zachęcajmy taką matkę do wykonania czynności przy dziecku, niech je przewija, kąpie, pielęgnuje, niech obserwuje zadowolenie dziecka i jego uśmiech, a nic tak nie zniewala matki jak uśmiech dziecka. Do opieki nad dzieckiem wciągać również ojca - niech je waży, mierzy, obserwuje zmiany i rozwój, czuwa przy nim itp. Tego rodzaju postępowanie z mężczyzną spowoduje, że stopniowo będzie dojrzewał do ojcostwa. Obecność mężczyzny przy pielęgnacji dziecka wywiera na niego pozytywny wpływ 'i angażuje go coraz bardziej w sprawy dziecka. Każdy mężczyzna musi dojrzeć do ojcostwa, co u jednych następuje szybciej, u innych wolniej, i do tych ostatnich trzeba mieć wiele cierpliwości. Miłość ojcowska jest dziecku niezbędna do rozwoju, do pobudzania jego aktywności. Miłość ojcowska różni się od miłości matki, która przejawia więcej cech opiekuńczych, wprowadza poczucie przynależności do rodziny, poczucie bezpieczeństwa. Natomiast miłość ojcowska staje się dla dziecka wytyczną kierunku jego rozwoju. Dziecko naśladuje ojca, który staje się dla niego pewnego rodzaju wzorem. Dziecko powinno więc mieć oboje rodziców zainteresowanych nim i zaangażowanych w jego rozwój, a naszą sprawą jest doprowadzić rodziców do zrozumienia tego i zgodnego z nim postępowania.

W przypadku gdy rozwój świadomości człowieka nie nadąża za rozwojem techniki i jednostka nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa, podstawowa działalność powinna koncentrować się wokół uświadamiania ludziom skutków ich lekkomyślności. Kary administracyjne, np. na pijanych traktorzystów, to zapobieganie skutkom, które mogą wywołać. Wszystkich pijanych traktorzystów nie można skontrolować, bo brak do tego ludzi i środków. Dlatego taką uwagę przywiązuje się do przekształcania świadomości człowieka, który nie dlatego nie będzie pił, że mogą go na tym złapać i ukarać, ale dlatego, że może spowodować wypadek. Działanie na świadomość zarówno ludzi pijących, jak i niepijących, ale nie zdających sobie sprawy z tego, że drobna nieuwaga przy obsługiwaniu maszyny może spowodować trwałe kalectwo, jest jedną z form pracy pielęgniarki w środowisku. Drugą sprawą, którą szczególnie na wsi trzeba się zająć, jest organizowanie opieki nad dziećmi w czasie wzmożonych prac polowych, żniwnych czy omłotowych, podczas których dorośli są zajęci, a na dzieci zwracają mniejszą uwagę. Dzieci bez opieki wchodzą najczęściej tam, gdzie grozi im niebezpieczeństwo. W mieście natomiast czyhają inne niebezpieczeństwa: wypadki przy pracy zawodowej, nieuważne obsługiwanie maszyn czy nieostrożne przejście przez jezdnię.

Aby właściwie pełnić swoje zadania, pielęgniarka środowiskowa powinna posiadać dobre przygotowanie teoretyczne, szeroką wiedzę nie tylko z pielęgniarstwa, ale i z psychologii, z socjologii, pedagogiki, logiki, filozofii. Wymieniona wiedza pozwoli jej zarówno na dobre rozpoznanie sytuacji, jak i dostosowanie właściwych środków działania. Wiedza z socjologii pozwoli na dokładne rozpoznanie Wadliwości struktur grup społecznych i dobór środków pozwalających na ich zmianę. Wiedza z pedagogiki i dydaktyki pozwoli na modyfikację zachowania podopiecznych i wpłynie na dobór właściwych sposobów wychowania. Pielęgniarce środowiskowej bardziej potrzebna jest ta wiedza niż najlepiej opanowane rzemiosło zabiegowe. Ona ma do czynienia z człowiekiem uwikłanym w różne układy, w różne interakcje i musi go rozumnie z tego uwolnić' oraz stworzyć mu, zaakceptowany przez niego, model postępowania, którym nie będzie szkodził ani sobie, ani innym, unikał zadawania cierpień, pozbędzie się lęku i nabierze ufności do otoczenia. Istnieje bardzo wielu ludzi potrzebujących pomocy, porady, wsparcia duchowego, ale nie mają się do kogo zwrócić, nie mają z kim porozmawiać o swoich niepokojach, kłopotach, konfliktach wewnętrznych i tutaj jedyną osobą zasługującą na zaufanie będzie wykształcona pielęgniarka środowiskowa.

Pielęgniarka środowiskowa ma do czynienia z bardzo subtelnymi, drażliwymi i intymnymi sprawami i nie może w nie wkraczać nietaktownie lub brutalnie. Będzie miała styczność z sytuacjami, w których jednostka może się czuć zagrożona. W stosunkach międzyludzkich mogą występować dążenia do poprawienia własnego samopoczucia kosztem innych, do poniżania innych łub ośmieszania, czy też traktowania ich lekceważąco. Może też dochodzić do zachowania agresywnego w stosunku do osób zależnych od danej osoby. Szczególna uwaga należy się tym kontaktom międzyludzkim, w których występuje uzależnienie drugiego człowieka. Będzie to występowało w relacjach rodzice - dzieci, małżonkowie między sobą, nauczyciel - młodzież szkolna. Niektóre układy mogą trwać dłuższy czas i od nich zależy, kim będzie dana jednostka i jak będzie funkcjonowała. Troskliwej uwagi wymagają układy rodzinne, a przede wszystkim między rodzicami i dziećmi, kiedy występuje bardzo przykra, powodująca urazy niechęć rodziców do dziecka, brak akceptacji dziecka, brak miłości i serdecznego kontaktu lub tylko kontakty rzeczowe z wykluczeniem uczuciowych. Mamy dowody tego w literaturze („Nie prosiliśmy się na świat" Jean Polhaca), w filmie („Odwiedziny prezydenta") i w życiu.

Źródłem urazów w małżeństwie jest chęć podporządkowania sobie drugiego człowieka, dysponowanie nim, narzucanie swojej woli i wymagań, zazdrość czy wreszcie porzucenie go i obciążenie winą za brak serdeczności i więzi małżeńskiej. Innym źródłem jest oziębłość uczuciowa partnera, wyrażanie się o nim negatywne, okazywanie mu zniecierpliwienia, rozczarowania, pretensji, niezadowolenia, a jakże często szantażowanie go. W szkole czynnikiem urazu mogą stać się niedostateczne oceny szkolne, stosowanie upokorzeń, stawianie za wzór uczniów mających sukcesy, a nie wnikanie w powody niepowodzeń. Niepowodzenia szkolne przenoszą się często do atmosfery domu, w którym rodzice oczekują sukcesów od dziecka i pragną osiągnąć je za pomocą szantażu uczuciowego czy groźby odrzucenia emocjonalnego. To wszystko nie likwiduje powstałego urazu, ale go powiększa, wtrącając młodego człowieka w depresję lub wywołując u niego poważny stres.

W relacji małżonków mogą powstać urazy po zabiegu operacyjnym, poważnym dla operowanego i wywołanej tym faktem oziębłości drugiego małżonka. Dzieje się to najczęściej po powrocie do domu małżonki po usunięciu narządów kobiecych zaatakowanych nowotworem. Po powrocie z leczenia małżonek wita ją oziębłością, nie ukrywa swojej opinii, że ma żonę kalekę. Ktoś może powiedzieć, że to są sprawy ludzkie,, ale cierpi niezasłużenie drugi człowiek, który nie wybierał sobie choroby i która sama w sobie jest nieszczęściem, powiększonym przez zachowanie się najbliższej osoby. A gdyby

mąż stracił nogę czy rękę w wypadku, czy żona miałaby prawo odejść od niego, bo został kaleką, czy jej obowiązkiem byłoby zaopiekowanie się nim, niesienie mu pomocy, podtrzymywanie na duchu. Jeśli to je obowiązkiem kobiety, czemu nie ma być obowiązkiem mężczyzny? Jak widzimy, wszystka to są sprawy delikatne, łatwo w nich wiele zepsuć, a mało na-prawić. Ludzie cierpią, są udręczeni przez innych i nikt nie ma prawa ingerować w sprawy małżeńskie, rodzinne, dopóki to nie zagraża życiu jednemu z członków lub nie ma podstaw do udowodnienia deprawacji jednostki. Ludzie cierpią, potrzebują wsparcia, pomocy, wyjaśnień, zmiany postawy do drugiego człowieka. Osoba podporządkowana, ośmieszana, lekceważona lub szantażowana potrzebuje pomocy, obrony, zapewnienia bezpieczeństwa, ponieważ czuje się zagrożona. Wiele cichych tragedii rozgrywa się na naszych oczach w małżeństwach niby układnych, gdzie w końcu strona uciskana nie wytrzymuje i chwyta za nóż lub siekierę. Można byłoby nie dopuścić do tego, wkraczając w porę z taktowną, ale wnikliwą ingerencją.

W przekonywaniu osób do zmiany swego postępowania pielęgniarka może wykorzystać przede wszystkim dostępne jej środki osobowych oddziaływań. Będą do nich należały: przekonywanie, wyjaśnianie, perswazja, porady, kształtowanie nawyków i nauczanie współdziałania. Większość z nich to będą środki oddziaływania werbalnego, które zostaną omówione najpierw.